|
Z kart historii Letniej Szkoły Biblijnej
Letnia Szkoła Biblijna 2007
Omal nie doszło do skutku… Przede mną leżały zgłoszenia na tegoroczną Letnią Szkołę Biblijną. Czytałam: „Bóg mocno prowadzi mnie w kierunku pracy z dziećmi. Przyjeżdżam, bo chcę się rozwijać, by służyć najlepiej jak mogę…” „Kończę pedagogikę. Chciałabym nauczyć się, jak przekazywać dzieciom poszkodowanym, nieszczęśliwym lub niepełnosprawnym zbawienne Słowo, które daje tyle nadziei…” „Zależy mi na zaszczepieniu w dzieciach miłości do Słowa Bożego…” „Chcę nauczyć się nowych rzeczy, usystematyzować to, co wiem, by skuteczniej docierać do dzieci…” „Do tej pory nie miałem okazji pracować z dziećmi, ale jestem pewien, że wolą Bożą dla mojego życia jest troska o dzieci i nauczanie ich Słowa Bożego...” „Pracuję 9 lat z dziećmi. Potrzebuję odświeżenia, zachęty, nowej dawki nauczania na temat pracy z dziećmi. Potrzebuję pobyć z ludźmi pełnymi pasji do pracy wśród dzieci…” Czytałam i walczyłam z negatywnymi myślami wypełniającymi moją głowę. Z jednej strony słowa motywujące do jak najlepszego przygotowania szkolenia, z drugiej telefony, maile, smsy informujące mnie o kolejnych osobach rezygnujących (z różnych przyczyn) z przyjazdu na LSB. Zniechęcanie przybrało tak wielkie rozmiary, że na 3 tygodnie przed rozpoczęciem, poważnie rozpatrywałam możliwość odwołania szkolenia. Co ostatecznie skłoniło mnie do zmiany decyzji? Determinacja tych kilkunastu osób, które chciały się szkolić! Szkolenie doszło do skutku. Mniejsze niż zwykle grono uczestników sprawiło, że towarzyszyła nam ciepła, rodzinna atmosfera. Dawno nie słyszałam tak dobrze przygotowanych prezentacji wersetu, poselstwa Ewangelii, lekcji biblijnych i doktrynalnych, nie mówiąc o starannie własnoręcznie wykonanych pomocach wizualnych. Bóg zamienił moje rozczarowanie w wielką radość! Zresztą przeczytaj, co mieli do powiedzenia po LSB niektórzy uczestnicy: „LSB pokazało mi, że ludzie z różnych wyznań mogą coś zrobić razem. Pomogło uporządkować prawdy biblijne i pokazało w co, jak i dlaczego wierzę. Zajęcia praktyczne pomogły mi udoskonalić rzeczy, które już kiedyś robiłam. Teraz wiem, o co w tym chodzi. Mam nowe pomysły na zajęcia z dziećmi.” Asia „Bóg pokazał mi, jak wielkie są duchowe potrzeby dzieci i jaka jest moja odpowiedzialność. Letnia Szkoła Biblijna kładzie duży nacisk na dyscyplinę i organizację, co przyda mi się w służbie wśród dzieci, jak i w dorosłym życiu, w które wkraczam”. Kuba „Był to niesamowity czas dla mnie, pełen wiedzy i to bardzo praktycznej, czas poznawania Boga i Jego Słowa. Zdałam sobie sprawę, jak wielka odpowiedzialność ciąży na tych, którzy nauczają dzieci, żeby to robić w sposób odpowiedzialny, poukładany, z odpowiednią wiedzą na temat doktryn, Bożego Słowa, natury dziecka”. Ania A lekcja dla mnie? Nie powinnam poddawać się i rezygnować zbyt szybko. Okoliczności mogą zniechęcać, warto jednak czekać na Boga. Nowego znaczenia nabrały dla mnie słowa: „Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie? Tak, przygotowuję na pustyni drogę, rzeki na pustkowiu”. (Iz. 43/19) Zdjęcia… Nela Kłapa
List po Letniej Szkole Biblijnej… Kochani! Dziękuję za wspólnie spędzony czas na tegorocznej LSB. Nie zamieniłabym tych „wakacji” na chwile spędzone w najlepszych kurortach świata. Żadne biuro podróży nie jest w stanie zaoferować tego co oferuje ChS MED. Mianowicie: „Pełna wyzwań podróż w towarzystwie Najlepszego Przewodnika - Jezusa Chrystusa, z najdokładniejszą mapą świata – Biblią.” Pobyt na LSB zmienił moje myślenie na temat służby w Kościele, a szczególnie na temat jej praktycznego wymiaru. Zostałam zachęcona i wyposażona w praktyczne narzędzia do służenia innym w miejscu, w którym obecnie jestem. Wiedza, jaką dzielą się pracownicy MEDu oraz sposób jej przekazywania naturalnie „wymuszają” chęć dzielenia się nią z innymi bez względu na wiek. Zachęcam niezdecydowanych do „wejścia” na pierwszy stopień, a potem śmiało na stopień drugi (koniecznie!). Z góry lepiej widać! No właśnie... Jedną z najważniejszych lekcji, jakiej nauczyłam się na LSB, o której w zasadzie nie było mowy wprost, a która i tak śmiało „przebijała” się przez całe nauczanie i przez pełne życzliwości podejście nauczycieli do studentów było to, że „poznanie nadyma, ale miłość buduje” (1 Kor. 8,1). Nie lubię schodzić ze schodów, można spaść! Może by tak jakiś trzeci stopień? No i proszę, znowu odezwał się we mnie egoizm! Tymczasem pora zejść i praktycznie zastosować to, czego się nauczyłam. Na pewno nie będzie łatwo, ale przecież wszyscy wiemy, że trud nasz nie jest daremny... w Panu”(1 Kor. 15,58). Mirka Wojewódka
Letnia Szkoła Biblijna 2006 Nauka w czasie wakacji Czy w powszechnej pogoni za pieniądzem, czasem i wygodą znajdą się ludzie gotowi poświęcić 2 tygodnie urlopu czy wakacji na intensywną pracę od rana do wieczora? Zadaję sobie to pytanie co roku, przygotowując Letnią Szkołę Biblijną MED. Nie robimy żadnej wielkiej kampanii reklamowej, nie obiecujemy „luzów” ani przyjemnego wypoczynku w górskiej scenerii. Obiecujemy za to solidną porcję wiedzy, egzaminy, ćwiczenia i zadania domowe…To nie brzmi zachęcająco ani wakacyjnie, prawda? A jednak, co roku Pan Bóg nas zaskakuje, posyłając odpowiednie osoby. W tym roku mieliśmy 28 studentów z różnych stron Polski, którym towarzyszyło aż 14 dzieci! Zaskoczyła nas determinacja niektórych uczestniczek – matek małych dzieci. Kiedy dzwoniły przed szkoleniem, uczciwie powiedziałam, ile czeka je pracy, i że obecność tak małych dzieci uniemożliwi im aktywne uczestniczenie w zajęciach. Zaproponowałam, by przywiozły ze sobą opiekunkę. Jednak nie udało się znaleźć odpowiedniej osoby. Mimo to postanowiły przyjechać i uczestniczyć w szkoleniu, jako wolne słuchaczki. Od samego początku robiły co mogły, byle tylko brać udział we wszystkim. Widząc ich determinację zaproponowaliśmy, by spróbowały zaliczać razem z pozostałymi uczestnikami. I…udało się! Obserwowaliśmy uważnie, ile wysiłku wkładały w to, by mimo zmęczenia brać udział w zajęciach i oddawać na czas zadania. Nie miały przecież dla siebie ani minuty. Musiały zorganizować grafik dyżurów podczas wykładów, a jak tylko zajęcia kończyły się, maluchy oblegały je, upominając się o swoje prawa. Odbierały dyplomy z uśmiechem, a my byliśmy naprawdę z nich dumni! Wiele radości dostarczyła nam też studentka Wiera z Białorusi. Pokonując językowe bariery, brawurowo zaliczyła wszystkie ćwiczenia i egzaminy, a do tego wniosła duchową świeżość i dojrzałość, która wszystkich nas ubogaciła. Oto, co napisała po szkoleniu: "Dwa tygodnie minęły jak jeden dzień. Każde zajęcia były niezwykle ciekawe. Jestem wdzięczna Bogu, że pozwolił mi uczyć się z braćmi i siostrami z Polski. Dziękuję Bogu za ich miłość, gościnność i zachętę. Dziękuję Bogu za wspaniałą, profesjonalną kadrę wykładowców! Na nowo zostałam pobudzona, by trwać w służbie. W Mińsku czekała na mnie grupa nauczycieli naszej Szkółki Niedzielnej. Przekazałam im, jak umiałam najlepiej, wszystko, co do joty, czego się nauczyłam w Polsce. Niech Bóg błogosławi wszystkich pracowników MED-u. Wasz wysiłek stał się błogosławieństwem dla naszego kościoła. Na koniec szkolenia wykładowcy otrzymali piękną wierszowaną laurkę i usłyszeli wiele słów zachęty: Zostałam zachęcona i poinstruowana, by przede wszystkim kochać Boga całym sercem, ufać w Jego powołanie i przewodnictwo, poddać się działaniu Ducha Świętego, od którego tak naprawdę zależy efektywne nauczanie." Absolwentka drugiego stopnia powiedziała: "Chciałabym jeszcze raz przejść przez LSB!" Po obejrzeniu zdjęć na naszej stronie internetowej ktoś przysłał e-maila: "Oj, zatęskniło mi się za MED-em, jak zobaczyłam zdjęcia z tegorocznego szkolenia. To cudowne błogosławieństwo dla nauczycieli, że dzielicie się Waszym doświadczeniem! Dla mnie cały czas to procentuje." Wierzę, że czytając te wypowiedzi zostałeś pobudzony do dziękczynnej modlitwy. Koniecznie zobacz zdjęcia z tegorocznej LSB! Nela i Zbyszek Kłapa Letnia Szkoła Biblijna 2005 Kto w wakacje chce się uczyć? „Kto spędza upalne wakacje w szkole? I do tego chce się uczyć?! Studenci Letniej Szkoły Biblijnej! Chociaż nigdy nie prowadziłam szkółek niedzielnych czy klubów, po 2 tygodniach szkolenia czuje się do tego zachęcona i… przygotowana. Na LSB przyjechałam zmęczona i bez energii (pozostałość po roku szkolnym i innych okolicznościach). Ale wyrozumiały Bóg udzielił mi sił, by wykorzystać ten czas na uwielbianie Go, studium listu do Galacjan i wielu innych fragmentów Pisma, intensywną naukę, potrzebną każdemu, kto poważnie i fachowo pragnie służyć dzieciom. A co Biblia mówi o dziecku? Jak podzielić się z nim Ewangelią? Jak przygotować i przeprowadzić lekcją biblijną? Jak nauczać poprzez wersety, zabawy, konkursy, pieśni? Jak udzielić duchowej porady? Jak prosto i ciekawie zrobić pomoce wizualne, które nic nie kosztują?... Na te i tysiące innych pytań znalazłam wyczerpujące odpowiedzi, uzyskałam mnóstwo wskazówek, pomysłów, ostrzeżeń a przede wszystkim zachęty i dobrego przykładu opartego na Biblii od doświadczonych nauczycieli. Na szkoleniu odkryłam, jak bardzo zależy Bogu na każdym człowieku. Tak! Bóg pragnie, by i dzieci były zbawione! Odkryłam nowe walory Biblii - jestem zmobilizowana do nauki wersetów na pamięć, które pomogą mi w każdej sytuacji obronić moją wiarę. Dotychczas nie dostrzegałam takiej konieczności. Poznałam wspaniałych chrześcijan z całej Polski i mogliśmy razem uczyć się razem o Bogu i od siebie nawzajem, szczególnie gdy przyszło teorię włożyć w praktykę na końcowych egzaminach! Cieszę się, że Jezus prowadzi mnie do dzieci oraz, że zaprowadził mnie na to wyjątkowe szkolenie. Zachęcam i ciebie!”
Marta, autorka tego listu była jedną z grona 24 osób, które zjechały z całej Polski do Wisły, by intensywnie się uczyć. Mieliśmy też kilku dodatkowych, wolnych słuchaczy no i szczególnych bohaterów LSB – dzieci od 5-cio miesięcznej Wiktorii poczynając a kończąc na najstarszym 5-cio letnim Tomku. Wiktoria towarzyszyła nam cały czas podczas zajęć uważnie wsłuchując się i komentując słowa wykładowców. Pozostałe dzieciaki też sporo zaliczyły z zajęć, co wcale nie było dla nich łatwe! Przeżyliśmy świetny czas społeczności i intensywnej nauki, ciekawych rozmów, ale też relaksu (przynajmniej dla niektórych) i kilku zaskakujących sytuacji (ci co chodzili na wycieczki wiedzą o czym piszę!). Po szkoleniu Ryszard, prowadzący wraz z żoną rodzinę zastępczą napisał: „LSB to wyjątkowe miejsce, gdzie mogą się uczyć wszyscy, którzy kochają Boga i dzieci. Jestem przekonany, że teraz moja służba wśród dzieci będzie bardziej efektywna.” „Szkolenie było dla mnie wielkim błogosławieństwem. Dało mi obraz tego, co naprawdę znaczy praca z dziećmi” – dalej Kasia dodała tyle miłych słów, że poczuliśmy się zakłopotani! A Krysia, która po raz pierwszy od długiego czasu wyrwała się z domu napisała: „Po 17 latach spędzonych w domu (po śmierci męża sama wychowuję 4 dzieci) miałam możliwość uczestniczenia w takim szkoleniu. Czego się nauczyłam? Odkryłam na nowo swoją wartość w Bożych oczach i to, że Bóg jest wierny i jeśli nas powołuje do służby to chce byśmy mu byli oddani całym sercem, a On to wynagrodzi. Zachęcam każdego do wzięcia udziału w LSB, może tu odkryjesz swoje powołanie”..
Resztę obejrzyjcie na zdjęciach w galerii - no i żałujcie, że was tam nie było! |
Poczta z MED-u
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, wydarzeniach, oraz proźby modlitewne MED-u, podaj swój E-mail. |
|
|