|
Migawki ze szkoleń
Konferencja w Głogowie - maj 2008 Czy warto aż tyle się natrudzić? Czy warto nie sypiać po nocach, myśląc co jeszcze trzeba zaplanować i wykonać? Czy warto tracić tyle czasu, energii, wykonać tyle telefonów? Nie wiem, czy dokładnie te pytania zadawała sobie Basia z Głogowa, ale podobne na pewno. Basia zorganizowała konferencję dla rodziców i nauczycieli oraz zaprosiła na nią członków kilku zborów z Głogowa, Lubina i innych okolicznych miejsc. Przyjechało ponad 30 osób. Były małżeństwa z wieloletnim stażem, mające po kilkoro dorosłych dzieci, byli starsi i młodsi rodzice oraz nauczyciele. My z Lidzią i Danusią dzieliłyśmy się tematami „Inwestowanie w duchowy rozwój dziecka”, „Dyscyplina w moim domu”, „Pomysłowe nauczanie”. Basia zorganizowała wszystko na medal. Były plakaty w każdym zborze ze szczegółowym planem konferencji (profesjonalnie wydrukowane w drukarni!), były ogłoszenia w zborach, posiłki i obsługa jak w dobrej restauracji. Czy było warto? O tak! „Szkoda, że nie słyszeliśmy wcześniej takiego nauczania, gdy nasze dzieci były małe. Teraz czworo z nich jest dorosłych, a z nami w domu został jeden nastolatek. Zastanawiamy się z żoną, co z tego nauczania jeszcze możemy zastosować” – tak podsumował konferencję pastor, który wiernie brał udział w wykładach, a swoich zborowników zachęcał, aby słuchali, korzystali i uczyli się, jak prowadzić swe dzieci teraz, póki są małe. „My robiliśmy wszystko na intuicję, bo nie było takiego nauczania” – stwierdził pastor. Starsze małżeństwo, których dorosłe dzieci już „wyfrunęły” z domu również żałowało, że nie słyszeli wcześniej takiego nauczania. Liczą na to, że wykorzystają je, pomagając w wychowaniu swoich wnuków. Czy warto było zorganizować tę konferencję? O tak! Zawsze warto uczyć się jak być lepszym rodzicem i nauczycielem i prowadzić swe dzieci tak, aby kochały Boga i ludzi. Agata Steinberg Szkolenie dla pracowników wśród dzieci w Mińsku (Białoruś) - maj 2008
Kartki z pamiętnika… Piątek 2 maja, piąta rano. Katowice budzą się do nowego dnia. My z Asią obudziłyśmy się już dawno. Stoimy teraz na peronie, czekając na opóźniony nieco pociąg do Moskwy. Nie, tym razem nie jedziemy jeszcze aż tak daleko, ale może kiedyś… Dzisiaj czeka nas tylko około 14-godzinna podróż do Mińska… O trzynastej wyruszamy z Terespola, a parę minut później jesteśmy już po stronie białoruskiej w Brześciu. Kolejne dwie godziny upłyną nam na przymusowym postoju. Hydrauliczne podnośniki niepostrzeżenie windują nasz wagon w górę i wisimy tak około półtora metra nad ziemią, dopóki koła pociągu nie zostaną zastąpione innymi, pasującymi do rozstawu szyn za naszą wschodnią granicą. Słońce znika powoli za widnokręgiem, a my wjeżdżamy na stację w Mińsku. O, jest Wiera! Czeka na nas z mężem – zatrzymamy się u nich na te parę dni…
Sobota. Mińsk wita nas słoneczną pogodą, z okna naszego pokoiku na poddaszu widać gmach białoruskiej TV oraz nowej (największej ponoć w Europie) biblioteki. Jesteśmy bardzo blisko centrum, a jednak za oknem mamy kwitnące w przydomowym ogródku jabłonie. Dzień wymarzony na zwiedzanie, ale niestety my mamy do przygotowania skrypty dla uczestników jutrzejszego szkolenia. Sprawdzanie przetłumaczonych tekstów, ponowne tłumaczenie stron utraconych z powodu awarii komputera Wiery, kopiowanie, kompletowanie notatek dla studentów w skoroszytach i późnym popołudniem mamy nareszcie trochę czasu wolnego. Wybieramy się z naszymi gospodarzami do centrum. W ciągu ostatnich kilku lat powstało tam podziemne, trzypoziomowe miasteczko, więc z zainteresowaniem wchodzimy, by je zobaczyć. Kiedy wychodzimy z powrotem na powierzchnię, zapada powoli wieczór. W tej scenerii robimy sobie pamiątkową fotkę pod pomnikiem Lenina, a potem podziwiamy pięknie odrestaurowane i oświetlone budynki ciągnące się wzdłuż głównej ulicy. Na starówkę niestety już nie wystarcza czasu…
Niedziela. Znowu słonecznie. Wybieramy się na pierwsze z trzech nabożeństw, które odbywają się w kościele „Blagoviestije” („Dobra Nowina”). Zostałyśmy ciepło przywitane i przyjęte. Za parę godzin w tym samym miejscu rozpoczniemy szkolenie. O siedemnastej sala kościelna zamienia się w salę wykładową i szybko zapełnia się ponad 30 nauczycielami szkółek z kilku różnych zborów. Rozpoczynamy od wykładów z lekcji biblijnej, zainteresowanie słuchaczy duże, zaangażowanie także. Wiera świetnie radzi sobie z tłumaczeniem, co dla nas jest ogromną ulgą, bo możemy formułować zdania we własnym języku i w dodatku być zrozumianymi! Dzisiaj mieliśmy do dyspozycji tylko trzy godziny, więc szybko przeleciało.
Poniedziałek. Kontynuacja długiego weekendu, który tutaj wyjątkowo w tym roku rozpoczął się w niedzielę, a skończy we wtorek… Dziesiąta i prawie wszyscy już są. Możemy rozpoczynać. Dzisiaj czeka nas kontynuacja tematu nauczania lekcji biblijnej oraz ważny temat: Dyscyplina na zajęciach z dziećmi… To był długi i intensywny dzień. Wiera świetnie wszystko zorganizowała, więc nawet na obiad, który na miejscu ugotowały dla nas siostry ze zboru wystarczyła nam 45-minutowa przerwa. Miło rozmawia nam się z nauczycielami, mają dodatkowe pytania, są bardzo zachęcający i wdzięczni za to, że dzielimy się z nimi naszymi doświadczeniami. Po południu widać już zmęczenie na twarzach, niektórzy muszą wcześniej wyjść. Dla najbardziej wytrwałych niespodzianka – Prince-Polo przywiezione z Cieszyna!
Wtorek. Słonecznie, ale zimno. Jednak dla nas nie ma to większego znaczenia, bo i tak cały dzień spędzimy w budynku kościoła. Na dzisiaj pozostało nam zastosowanie w lekcji biblijnej, nauczanie przez werset no i powtórka, jeśli zdążymy… Zdążyliśmy ze wszystkim, założony plan został wykonany, chociaż oczywiście lepiej byłoby, gdybyśmy mieli więcej czasu na praktyczne ćwiczenia. Jednak w tak dużej grupie i w tak ograniczonym czasie nie dało rady. Jesteśmy bardzo zachęcone aktywnością, gorliwością i poświęceniem tych nauczycieli, którzy piękny majowy weekend spędzili, ucząc się, jak jeszcze lepiej pracować z dziećmi. Żegnamy się tuż przed osiemnastą. Słyszymy wiele podziękowań i miłych słów, utwierdzających nas w tym, że warto było pokonać te kilometry, żeby tutaj być i służyć. Jesteśmy Bogu wdzięczne za tych ludzi i za podarowaną nam możliwość usłużenia im.
Środa. Zaspałam, bo zapomniałam, że 6.30 w mojej komórce oznacza 7.30 w Mińsku. O 8.24 odjeżdża nasz pociąg. Dobrze, że spakowałam się poprzedniej nocy, no i że Asia z Wierą przygotowały kanapki na drogę… W Katowicach powoli gasną światła w mieszkaniach, kiedy nasz pociąg wjeżdża na stację. Jesteśmy prawie w domu. Teraz trzeba się przestawić na powrót do codziennych spraw i obowiązków, a w wolnych chwilach będzie można wspominać czas spędzony w Mińsku. Dziękujemy Bogu za ochronę i błogosławieństwo! Spisała: Danuta Pustówka
Konferencje szkoleniowe dla nauczycieli i rodziców - wiosna 2008
Wieści z różnych stron Polski Tej wiosny sporo podróżowaliśmy w różne strony naszego kraju. Gdy jedziemy na kolejną konferencję czy szkolenie (szczególnie, gdy jazda do celu zabiera nam 10 godzin), często zadajemy sobie pytania: Czy nie mówimy rzeczy zbyt oczywistych? Czy to, czym się dzielimy potrzebne jest słuchaczom? Na ile korzystają z naszych wykładów? Czy wniosą coś z tego do swojego życia, służby? Gdy docierają później do nas pozytywne sygnały, czujemy się na nowo zdopingowani, by nie ustawać. Z Bydgoszczy przyszedł zachęcający mail: „Jestem taka szczęśliwa, tak Bogu wdzięczna. Pobyt w Wiśle na konferencji MED-u i wszystko, co tam Pan Bóg miał dla nas przygotowane, przynosi powolutku owoce w moim osobistym życiu i życiu mojej siostry, która była tam ze mną. Powzięłam pewne decyzje – pilnujemy codziennej rodzinnej modlitwy, uczymy się psalmów i innych fragmentów Słowa. No, łatwo nie idzie... Dzieci są w tym lepsze. Są tak chłonne! Modlę się, byśmy jako rodzina rozkochali się w Bożym Słowie, byśmy mieli lepszą pamięć. Kochani, mój synek codziennie pilnuje modlitwy! Tak, Jezus żyje – Pan Panów, Król Królów! Pozdrawiam drogich pracowników MED-u”.
Po Konferencji szkoleniowej dla katechetów w Zakościelu, gdzie nauczaliśmy razem z Lidzią Króliczek też dotarły do nas miłe wieści. Organizatorka szkolenia napisała: „Bardzo dziękuję za szkolenie, za Wasze pomysły i udział. Dochodzą do mnie z różnych stron opinie uczestników. Są bardzo ciepłe i pozytywne. Wiem, że wielu z nich już wykorzystuje Wasze materiały oraz pomysły do pracy. Słowem, teorię zamieniają w praktykę… Zastanawiamy się już nad kolejnym spotkaniem. Nie ukrywam, że chcielibyśmy, abyście odegrali znów główną rolę”.
Na ciąg dalszy umówiliśmy się też w Białymstoku. Już teraz cieszymy się na ponowne spotkanie, zachęceni postawą rodziców i nauczycieli, którzy wzięli udział w Konferencji. A oto przemyślenia białostockiej, „szkółkowej rady pedagogicznej”, jakie dotarły do nas po konferencji. Spisała je Ania Kutrzepa: „Współcześni rodzice ze zborów myślą, że największą potrzebą ich dzieci jest dobra szkoła, zasoby materialne i wspaniała zabawa w ciekawych miejscach, a nie zbawienie duszy. Dziękujemy za wspaniałe sposoby opowiadania dzieciom o zbawieniu i uświadomienie nam, rodzicom, co jest naszą prawdziwą rolą. Niektóre rodziny zakupiły lub wyciągnęły ze swoich zakamarków Codzienne przygody z Bogiem i czytają razem z dziećmi. Bardzo podobał nam się pomysł rodzinnego uczenia się wersetów na pamięć oraz rodzinnych nabożeństw. Kilka rodzin już to realizuje – w większości te, z których na konferencji byli oboje rodzice. Z kolei tematyka o mediach uświadomiła nam, jak wiele jest zagrożeń i jak potrzebna jest czujność, odpowiedzialność, a także wskazywanie na jedyny punkt odniesienia w naszym świecie – Biblię. To nasze, rodziców ważne zadanie. Nade wszystko wielkim zbudowaniem były dla nas prawdziwe przykłady z Waszego życia. Dziękujemy, że nie baliście się przyznać do błędów, przez co z nieznanych ludzi staliście się nam bardzo bliscy. Na przyszłość oczekujemy Waszego szybkiego przyjazdu do Białegostoku i dalszej nauki. My – małżeństwa, które choć odrobinę z tego, o czym mówiliście wprowadziły w życie – chcemy być zachętą dla tych, których nie było”.
Niektóre miejsca odwiedzamy w regularnych odstępach czasu. Joannę Rosse, organizatorkę kwietniowej konferencji dla nauczycieli i rodziców w Gdańsku zapytaliśmy, co motywuje ją do wytrwałego zabiegania, by takie spotkania odbywały się w ich zborze cyklicznie. Oto co napisała: „Spotkania takie staramy się przygotowywać cyklicznie z myślą nie tylko o naszych nauczycielach szkółkowych, ale też o pracownikach wśród dzieci z różnych okolicznych zborów. Jest to wspaniały czas, błogosławiony przez Boga dla nas wszystkich, gdyż możemy lepiej się poznawać, inspirować i zachęcać do pracy wśród dzieci. Takie weekendowe konferencje w zborze są szczególnie ważne dla tych nauczycieli, którzy nie mogą korzystać z dłuższych warsztatów organizowanych latem przez różne stowarzyszenia. Każdy z nas potrzebuje przecież dokształcać się, aby coraz lepiej i skuteczniej służyć najmłodszym. Na naszej kwietniowej konferencji Nela i Zbyszek dzielili się z nami pomysłami, jak sprawić, aby spotkanie dla dzieci było atrakcyjne, efektywne, czyli takie, na które z niecierpliwością będą czekać i dzieci, i ... nauczyciele. Przedstawili mnóstwo propozycji, które jak wierzę, mogą pobudzić do własnej kreatywności. Rodzice zaś mogli wysłuchać wykładu zatytułowanego „Uprzedzić skażenie”, podczas którego Zbyszek pokazał nam, jak ważna jest rola rodzica w uświadamianiu naszych dzieci w sferze seksualności. Jestem pewna, że te spotkania pomogą nam z większą pasją służyć naszym dzieciom”.
Jest za co dziękować Bogu! Nela i Zbyszek Kłapa Powtórka w Nysie (jesień 2007) Wiosną 2006 roku odbyło się pierwsze Szkolenie Intensywne (SI) prowadzone przez MED w Nysie. Teraz, półtora roku później w tym samym zborze odbywa się kolejne SI, dla nowej grupy pracowników wśród dzieci i nastolatków. Miałam okazję być w Nysie zarówno na poprzednim szkoleniu, jak i tym razem i bardzo się z tego cieszę, bo praca z nyskimi nauczycielami, to sama przyjemność! Do tej chwili odbyły się dwa zjazdy, ale zanim ten list dotrze do swoich odbiorców najprawdopodobniej będziemy już po trzecim weekendzie i rozdaniu dyplomów. Wszystko wskazuje na to, że na sześć osób, które rozpoczęły w październiku szkolenie zakończy je… siedem! Jak to możliwe? Ano tak, że poprzednim razem jedna z osób musiała nagle wyjechać, ale teraz ma okazję wysłuchać wykładów, na których nie mogła być i zaliczyć to, czego nie zaliczyła. Jest jeszcze jedna całkiem niecodzienna sprawa dotycząca tego szkolenia, a mianowicie taka, że mężczyźni stanowią tutaj aż 50% wszystkich stałych uczestników! Można by wiele napisać o pięknej Nysie z uroczymi kamienicami, ale najbardziej zachwyca fakt, że jest w tym mieście spora grupa nauczycieli, którzy są oddani sprawie ewangelizowania i nauczania dzieci. Że dla tego kościoła praca z dziećmi i młodzieżą jest jednym z priorytetów. Że służba wśród najmłodszych jest tutaj dobrze zorganizowana. Życzę obecnym jak i poprzednim absolwentom szkolenia, aby wytrwali w swoim powołaniu i przeżywali Boże błogosławieństwo, pracując z dziećmi i młodzieżą. Zachęcam też czytelników tego listu do modlitwy o nowych nauczycieli z Nysy, z których większość nie pracowała wcześniej z dziećmi, aby wykorzystali w pełni to, czego się nauczyli. Módlcie się również o nauczycieli w swoim zborze. Danuta Pustówka
Tam, gdzie wilki mówią dobry wieczór… (jesień 2007) Czy jest w Polsce takie miejsce? Tak, południowo-wschodni zakątek kraju. Przemierzając wieczorem bieszczadzkie drogi można spotkać wilka. Rzecz niecodzienna. Piszę o tym zakątku Polski z racji szkolenia dla nauczycieli z tamtejszych zborów (z Sanoka, Wisłoczka i Woli Piotrowej). Są pewne rzeczy, które na szkoleniach robi się rutynowo, choć każde szkolenie ma swoją specyfikę. Niekiedy dzieją się rzeczy niecodzienne. Tak było na pierwszym zjeździe szkoleniowym w Czarnej. Ostatniego dnia, podczas nabożeństwa, miałem zrealizować jeden z tematów dotyczących służby wśród dzieci, w oparciu o tekst z Ew. Mateusza 18:1-14. Temat o dzieciach. Tymczasem sala zaczęła się zapełniać… dziećmi. W końcu było ich niewiele mniej niż dorosłych! Co teraz? Uczyć dzieci o dzieciach? To nie miałoby sensu. Uczyć dorosłych o dzieciach, a zaniedbać dzieci? Szkoda dzieci. Zaczęliśmy od pieśni dla dzieci (patrz zdjęcie). Gdy zobaczyłem, z jaką ochotą mali i duzi zaangażowali się we wspólne śpiewanie, wybrałem złoty środek – przemówię do jednych i do drugich! Wspaniały tekst z Mateusza pozwolił na to. Dzieci posłużyły mi za żywe ilustracje, podobnie jak zrobił to Pan Jezus. Miałem możliwość wskazania im na wielką miłość Boga, a studentom i pozostałym dorosłym na wolę Boga w kwestii zbawienia każdego grzesznika. Kazanie stało się lekcją biblijną dla dzieci, ale ufam, że to nikomu nie przeszkodziło. Chociaż słowa adresowane były częściej do dzieci, to starsi słuchali z zaciekawieniem, a uczestnicy szkolenia mieli okazję zobaczyć, co to znaczy, że dla Boga ważny jest każdy grzesznik, bez względu na wiek. Całe nabożeństwo nosiło znamiona Bożej ingerencji. Chociaż inaczej zaplanowane, przebiegło, jak wierzę, w Bożej mocy. A co dalej ze szkoleniem? Kolejne zjazdy w Sanoku i Wisłoczku pokazały, jak wielki potencjał tkwi w tych młodych ludziach (średnia wieku grupy wynosiła 20 lat). Szczególnie cieszy nas fakt, że potrzeba zorganizowania szkolenia po części zaistniała z powodu działań ewangelizacyjnych bieszczadzkich zborów. To oczywista prawda, że gdy żołnierze Chrystusa chodzą w butach Ewangelii pokoju, to zaraz odkrywają, że szeregi Pańskie muszą być pomnażane. Jesteśmy Bogu bardzo wdzięczni za tych ludzi i cieszymy się, że znowu mogliśmy im usługiwać. Módlmy się razem o to, by ich motywacja do ewangelizowania i nauczania dzieci nie słabła, a także, by byli zdolni do zachęcania innych (szczególnie chłopaków i mężczyzn!) do tego samego. Nela i Zbyszek Kłapa
W Szczebrzeszynie… (wiosna 2007) … Ale nie chrząszcz, lecz pracownicy MED-u! Na razie byliśmy tam tylko przejazdem, w drodze do Zamościa, ale wreszcie wiemy, gdzie to jest. Może kiedyś i tam się zatrzymamy? A na razie w Zamościu rozpoczęliśmy Szkolenie Intensywne dla grupy miejscowych nauczycieli oraz kilku osób z Lublina. Sympatyczna i ambitna grupa. Szkoda tylko, że mężczyźni znowu okazali się reliktami. A tak bardzo są potrzebni. Widzimy wielki sens tego szkolenia, bo miejscowy zbór jest bardzo aktywny w dziele ewangelizowania, a jego pastor, Władysław, ma wielkie serce dla zgubionych. Już teraz potrzebuje armii ludzi do służby. Módl się, by szkolenie to pomogło uczestnikom rozpoznać prawdziwe powołanie i przyczyniło się do pomnożenia robotników na żniwo. Proś także, by Bóg prowadził tych oddanych ludzi w służbie w ich zborach i w wychodzeniu z Ewangelią do dzieci spoza Kościoła. Nela i Zbyszek Kłapa Ambasadorzy MED… (Szkolenie Intensywne w Głogowie, wiosna 2007) Ambasador to przedstawiciel danego państwa za granicą. Chociaż MED nie jest państwem, jednak ma swoich ambasadorów i to nie tylko za granicą, ale i w naszym kraju. Jednym z nich jest nasza droga Siostra Basia. Basia kiedyś mieszkała na południu Polski. Chociaż po wielu latach pracy w przedszkolu przeszła na zasłużoną emeryturę, nie zrezygnowała ze służby wśród dzieci. Dalej prowadziła Szkółki Niedzielne w swoim zborze, wspierała swoimi siłami pracę Fundacji „Agape” i służbę obozową MED. Basia – osoba ciepła, pogodna i bardzo życzliwa. Zawsze obowiązkowa i wierna powierzonym jej zadaniom. O takich ludziach mówi się po prostu: „solidna firma”. Niestety trzy lata temu, Basia wyprowadziła się do Głogowa. Smutno było ją żegnać. Przed wyjazdem obiecała, że będzie nas reprezentować tam, dokąd jedzie. No i... nie zawiodła. Dzięki niej zostało zorganizowane w Głogowie Intensywne Szkolenie dla pracowników wśród dzieci. Zebrała się spora grupa ludzi z czterech zborów. Przyszła młodzież w wieku licealnym (bardzo dobry wiek do rozpoczęcia służby!), a także osoby pracujące zawodowo. Niektórzy mieli skromne pojęcie o nauczeniu dzieci, ale były też osoby, które z wykształcenia są pedagogami i mają już duże doświadczenie w tej dziedzinie. Jednakże wszyscy byli spragnieni wiedzy, którą się z nimi dzieliliśmy. Każdy student starał się sumiennie wykonać powierzone mu zadanie. Wierzymy, że to, czego nauczyli się w czasie tego szkolenia zostanie wykorzystane przez nich w stu procentach w służbie wśród dzieci. Módlmy się o to. Chciałabym także podzielić się inną rzeczą, która zwróciła moją uwagę, a mianowicie współpraca między zborami. Każde szkolenie odbywało się w innym budynku zborowym, co wiązało się z przygotowaniem sali do wykładów, zorganizowaniem posiłków dla uczestników, a potem uprzątnięciem wszystkiego po szkoleniu. Każdy zbór spisał się na medal! W każdym miejscu byliśmy serdecznie, dobrze i ciepło przyjęci. Naprawdę przyjemnie było popatrzeć na to, jak między sobą współpracowali i życzyć sobie, aby tak było zawsze i wszędzie między zborami. Uroczyste zakończenie szkolenia z rozdaniem dyplomów też nie należało do tuzinkowych. Na uroczystość zostały zaproszone rodziny studentów, a także pastorzy zborów, które reprezentowali uczestnicy szkolenia. Pastorzy zostali poproszeni o to, aby błogosławić studentów w ich służbie wśród dzieci. Godne podziwu było to, że mimo licznych pastorskich obowiązków stawili się wszyscy. Myślę, że wszystkim z tego powodu było bardzo przyjemnie, bo nie ma nic bardziej motywującego do służby jak to, kiedy nauczyciel wie, że pastor stoi w służbie z nim. Również i nam, pracownikom MED – Agacie, Dasi i mnie – było miło, kiedy na koniec pastorzy i „nasi” studenci modlili się o nas i pobłogosławili do dalszej służby. A co z naszym ambasadorem? Otóż nasza Droga Siostra przez cała czas była z nami. Gościła nas w swoim przytulnym mieszkaniu, przygotowywała przepyszne posiłki, a w razie potrzeby dzwoniła tam, gdzie trzeba w sprawach, które wynikły w trakcie szkolenia. Dziękujemy Bogu za Basię z całego serca. W tym miejscu pragnę też podziękować rzeszy wielu innych ambasadorów MED w całym naszym kraju i poza nim. Wiedzcie, że bez was nie moglibyśmy wykonywać wielu rzeczy. Wierzymy, że nigdy Was nie zabraknie i że wasze grono będzie się powiększało. Lidia Króliczek
Szkolenia Intensywne w Ustroniu, Warszawie i Terespolu - jesień 2006 „Szkolenie w JEGO obecności”… Tak pięknie jeden z uczestników nazwał szkolenie intensywne odbywające się właśnie w Ustroniu. A co jeszcze napisał? Przeczytaj… W momencie, gdy wyraziłem chęć uczestnictwa w szkoleniu dla pracowników wśród dzieci, właściwie nie wiedziałem co mnie do tego ciągnie. Lubię pracę z dziećmi, a ostatnio Bóg wyraźnie wskazał mi dar, który otrzymałem – dar nauczania w bardzo prostym języku. Jednak nie wiedziałem, dlaczego mam uczestniczyć w tym właśnie szkoleniu. Co Bóg zamierza? Dziś wiem jedno – to nie tylko jest mi potrzebne do nauczania dzieci, ale przede wszystkim, abym to ja na nowo odkrył działanie Boga. Pamiętam zajęcia z prawd biblijnych, gdzie to, co niby znane i zrozumiałe mogłem na nowo odkrywać i przeżywać! Każda chwila na szkoleniu to poznawanie nowych metod, nowych form mówienia o Panu Jezusie. Czy jest to nauka piosenek, prezentacja Książeczki Bez Słów, czy poszukiwanie Głównej Prawdy w przygotowywanej do ćwiczeń lekcji biblijnej – wszędzie obecny jest On. Miejsce, w którym się znalazłem (Zbór Zielonoświątkowy „BETEL” w Ustroniu), miłość i serdeczność ludzi, którzy mnie otaczają, słowa prowadzących – wszystko to sprawia, że czas spędzany na szkoleniu jest wielkim błogosławieństwem. Wszędzie słyszę imię Jezus i ono tak naprawdę jest w centrum tego szkolenia. Teraz wiem, dlaczego miałem tam być – bo On tam jest! Szkolenie w Ustroniu jeszcze trwa. Choć jesteśmy z różnych kościołów, przeżywamy wspaniałą społeczność Bożych dzieci, połączonych wspólną wizją dotarcia do chłopców i dziewcząt z Ewangelią. W międzyczasie zakończyły się dwa inne Szkolenia Intensywne: w Terespolu i Warszawie. I choć wiele czasu i stresu kosztowały nas podróże do tych miejsc (drogi są potwornie zatłoczone!) to wiemy, że było warto. Poznaliśmy wspaniałych młodych i starszych ludzi, poruszonych duchowymi potrzebami dzieci. Dzięki Bożej łasce do boju o dusze dzieci wyrusza zastęp nowych pracowników. Módl się, by ich zapał i wizja wskazywania dzieciom na Pana Jezusa nie gasły… Zdjęcia z tych szkoleń możesz obejrzeć w galerii... Nela i Zbyszek Kłapa, Bartek Nowaczyk-Wyszkowski (uczestnik) Szkolenie Intensywne w Nysie – wiosna 2006 W maju odbyło się Szkolenie Intensywne (SI 1) w Nysie. W lokalnym zborze zbierała się grupka nauczycieli szkółki niedzielnej oraz kilkoro wolnych słuchaczy. Wspaniała grupa, poważnie podchodząca do zajęć, a więc uczenie ich było przyjemnością. Szkolenie zakończyło się sukcesem i wręczeniem dyplomów absolwentkom z Nysy oraz Brzegu. Zdjęcia w galerii... Szkolenie w Warszawie – marzec 2006 W marcowy weekend w Warszawie spotkała się grupa młodych, zapalonych do pracy z dziećmi osób. Wszyscy są zaangażowani w prowadzenie klubu biblijnego dla dzieci i z wielką radością poznawali różne praktyczne sposoby uczenia dzieci Bożego Słowa. Ich entuzjazm udzielał się także osobom prowadzącym szkolenie. Zdjęcia w galerii... Szkolenie Intensywne w Wiśle - styczeń - marzec 2006 „Oto dzień, który Pan uczynił, weselmy się i radujmy się w Nim.” (Ps. 118/24). Szczególne dni przeżyliśmy też na Szkoleniu Intensywnym w Wiśle, dokąd zjechali się uczestnicy z różnych miejscowości Górnego Śląska. Cudowna sceneria zasypanych śniegiem Beskidów, przytulny dom, trzaskający ogień w kominku, no i wspaniali ludzie – kochający Boże Słowo i pragnący wiernie przekazywać je dzieciom. A do tego wszystkiego podarowany nam został długi spacer przez ośnieżony las, bo nasz samochód nie był w stanie dotrzeć na miejsce. Czyż nie piękny „dzień (a właściwie 6 dni) Pan uczynił”? Zdjęcia w galerii... Nela i Zbyszek Kłapa Szkolenie w Raciborzu – luty 2006 W lutym odbyło się jednodniowe szkolenie doraźne dla nauczycieli szkółek niedzielnych w zborze w Raciborzu. Mówiliśmy m.in. o roli zastosowania w nauczaniu dzieci Bożego Słowa oraz sposobach zapobiegania problemom z dyscypliną na zajęciach z dziećmi. Wspólnie spędzony czas był zachętą do dalszej służby dla usługujących i mamy nadzieje, że dla uczestników także. Zdjęcia w galerii... Szkolenie Intensywne w Bolesławcu - jesień 2005 „Baczcie, abyście nie gardzili żadnym z tych małych…” (Ew. Mat. 18:10a). Ten werset biblijny, którego mieliśmy się nauczyć na pamięć w czasie szkolenia uświadomił mi, jak wielką wartość w Bożych oczach mają dzieci. A jeśli dla Boga są one tak ważne, to jakże ja mogę lekceważyć je, bądź służbę wśród nich?! (…) Mija drugi tydzień od zakończenia szkolenia, ale ono nadal wydaje owoce.(…) Bóg działał w czasie tego szkolenia i dzięki temu poznałam Go m.in. jako Boga harmonii. Dlaczego? Ponieważ wszystko połączył w jedną całość. Z mojego punktu widzenia wyglądało to tak: Bóg posłał odpowiednie osoby, w odpowiednim czasie, w odpowiednie miejsce. W tym roku szkolnym rozpoczęłam służbę wśród dzieci w kościele. Nie miałam o tym zielonego pojęcia, bo sama nigdy nie uczęszczałam na szkółki niedzielne. Nie byłam też w 100% utwierdzona w tym, że to akurat jest moje miejsce, ale Wszechmocny Bóg tak tego nie pozostawił i posłał wsparcie w postaci osób z MED-u, które przyjechały, aby uczyć, jak w prosty, krótki i ciekawy sposób przekazać dzieciom to, co nam przekazał Bóg. (…) Jednym z plusów tego szkolenia jest to, że nauczyłam się jak służyć. Kolejnym, że utwierdziłam się w tym, iż to jest MOJE powołanie, za co chwałę chcę oddać Bogu. Jednak nie będę pisała tylko o sobie, bo przecież było nas więcej na szkoleniu i w ich życiu też dostrzegam owoce. Jedna z naszych nauczycielek zrezygnowała ze służby na początku tego roku szkolnego, ale zdecydowała się na udział w szkoleniu i właśnie dowiedziałam się, że wraca do służby wśród dzieci!(…) Żaneta Goleńska Jesteśmy w stanie zacytować tylko fragmenty długiego listu Żanety. Inna uczestniczka tego samego szkolenia również podzieliła się z nami swoimi przeżyciami: „Do tej pory chodzę, jak w uniesieniu. Czuję, że zostałam wyposażona, jak żołnierz do służby. Co więcej, mogę oglądać efekty! Nie opuszcza mnie świadomość wielkości pola do ewangelizacji wśród dzieci. Często zaglądam do notatek, uczę się nowych wersetów. Wszystko przeżywam wciąż od nowa. Bóg okazał nam ogromną łaskę, ubłogosławił nas tym szkoleniem. Ja zostałam zachęcona, inni zmotywowani, jeszcze inni powrócili do służby z dziećmi, a wszystko to za sprawą jednego szkolenia…” Elżbieta Borek Chcemy także z naszej strony Bogu oddawać chwałę za to, że wykorzystał nas i użył do tego, by innym usłużyć, zachęcić i pomóc. Zobacz zdjęcia w galerii... Danuta Pustówka Szkolenie Intensywne w bieszczadzkich zborach - jesień 2005 Cośmy słyszeli i poznali, i co nam opowiadali ojcowie nasi, tego nie zataimy przed synami ich, lecz opowiemy przyszłemu pokoleniu. (…) Aby głosili synom swoim, aby poznało Go następne pokolenie, a synowie (…) znów opowiadali go dzieciom swoim, że mają pokładać nadzieję w Panu.” Psalm 78/3-7 Tak, Bóg chce, abyśmy wspaniałe prawdy o „Jego mocy i cudownych dziełach” przekazywali z pokolenia na pokolenie. Po co? By dzieci jak najszybciej „położyły nadzieję w Panu”! Słowa tego Psalmu towarzyszyły nam podczas Szkolenia Intensywnego w bieszczadzkich zborach. Na uroczystym nabożeństwie kończącym szkolenie, poprosiliśmy uczestników, by wyszli do przodu. Potem dołączyli do nich wszyscy pracownicy szkółek niedzielnych. Z przodu stanęła grupa kilkudziesięciu osób. Ciocie i wujkowie nauczający dzieci od ponad 40 lat, nauczyciele w średnim wieku i młodzież. Obok siebie stali: dziadek, córka i wnuczka – wszyscy zaangażowani w służbę wśród dzieci. Patrząc na ten zastęp nauczycieli widzieliśmy jak w praktyce realizują zasadę z Psalmu 78 przekazywania Bożych prawd z pokolenia na pokolenie. Chwała Bogu! Oby takich miejsc było w Polsce jak najwięcej. Ze zborami z Woli Piotrowej, Puław, Wisłoczka i Sanoka łączą nas serdeczne, przyjacielskie więzi od przeszło 10 lat. Ostatnio policzyliśmy, że na przestrzeni tych lat ponad 50 osób przewinęło się przez szkolenia MED. Teraz pomnażają dzieło poprzedników, angażując się w Szkółki Niedzielne, organizując obozy dla dzieci, wakacyjne kluby biblijne w pobliskich wsiach i spotkania w szkołach. Przekazują następnym pokoleniom wieść o zbawieniu w Jezusie Chrystusie. W trakcie tego szkolenia urodziło się następne pokolenie – mały Kamil. Jego mama – gorliwa uczestniczka naszego szkolenia – urodziła synka między kolejnymi zjazdami. Nie opuściła żadnych zajęć i zdała wszystkie egzaminy! Cieszymy się, że Kamilek jest w tym pokoleniowym łańcuchu. (A właściwie to zaliczył szkolenie!) Ciekawi jesteśmy, czy dołączy do grona nauczycieli… Zdjęcia w galerii... Nela i Zbyszek Kłapa
|
Poczta z MED-u
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, wydarzeniach, oraz proźby modlitewne MED-u, podaj swój E-mail. |
|
|