Migawki z Wakacyjnych Klubów Biblijnych

Zimowe ferie 2009…

Co pozostało?
W Lesznej spotykamy się z dziećmi na Wakacyjnych Klubach Biblijnych dwa razy w roku: latem i zimą. Rok temu, zimą, rozpoczęliśmy cykl lekcji biblijnych z życia Józefa. Teraz, po roku przerwy, powtarzaliśmy wersety, których wtedy uczyliśmy. Spotkało nas miłe zaskoczenie. Wystarczyło podpowiedzieć pierwszy wyraz, a już ktoś wyrywał się do odpowiedzi, choć wersety wcale nie były ani łatwe, ani krótkie. Był to jeden z tych momentów w służbie, w których czuję zachętę od samego Boga. Nie ukrywam, że zawsze w ostatnim dniu cyklu spotkań mamy konkurs z wersetów, który mobilizuje dzieci do nauki. Bierze w nim udział spory procent uczestników. To dobry pomysł i nie żal pieniędzy wydanych na drobne nagrody. Jestem pewna, że to, co najcenniejsze – Słowo Boże w ich sercach –  przetrwa próbę czasu.
(Danuta Plinta, MED)

„Jestem w armii Pana”
Piosenka ta rozlegała się codziennie na Tygodniu Dobrej Nowiny w Golasowicach. Kilkunastoosobowa grupka dzieci słuchała z uwagą lekcji dotyczących Bożej zbroi. Odpowiadała śpiewająco na zadawane pytania, z zapałem wykonywała prace plastyczne i uczyła się wersetów biblijnych. Można by powiedzieć, że wszystko było „super”. Jednak ciągle chodziło mi po głowie pytanie: „Czy one tak naprawdę należą do armii Pana Jezusa, czy tylko tak śpiewają?”. Gdy mówiliśmy o hełmie zbawienia, modliłam się z dziećmi dwoma modlitwami. W jednej dziękowałam Panu Bogu za to, że „jestem zbawiony”, a w drugiej prosiłam słowami: „Panie, zbaw mnie”. Gdy zadałam pytanie, kto modlił się drugą modlitwą, zgłosiła się ponad połowa dzieci. Proszę módl się o te dzieci i o to, aby rozwijały rozpoczętą relację z Bogiem. Planuję też z każdym z nich porozmawiać.
W tym samym tygodniu, dopołudniami miałam okazję pomagać w „zimowych igrzyskach olimpijskich” w Studzionce. Był to pierwszy taki program w tym kościele. Zastanawialiśmy się, czy w ogóle ktoś przyjdzie. Okazało się jednak, że przychodziło całkiem sporo dzieci i co najważniejsze, przychodziły regularnie. W którymś dniu zadałam im pytanie: Kto ostatnio czytał Biblię? Zgłosiła się jedna osoba. Zachęciłam je, aby do następnego dnia przeczytały przynajmniej jeden werset z Biblii i spróbowały go zrozumieć. Zastanawiałam się, czy choć dwie osoby to zrobią. Następnego dnia zostałam mile zaskoczona, bo tylko dwie osoby tego nie zrobiły! Dzieci nie tylko przeczytały wybrany fragment, ale także próbowały go wytłumaczyć, a nawet powiązać z tym, czego się uczyły w czasie lekcji biblijnych.
Modlę się, aby czytanie Biblii i modlitwa stały się dla nich czymś naturalnym, powszednim, do czego również i Ciebie zachęcam. (Ewa Mertens, MED)

Misiek w zbroi
„Boża zbroja” to niełatwy temat dla dzieci. Bo jak wytłumaczyć im, co to znaczy ubrać pas prawdy, założyć pancerz sprawiedliwości, wziąć tarczę wiary? Jednak właśnie „Boża zbroja” była tematem zimowiska dla dzieci i nastolatków w Szczyrku-Salmopolu. Uczyliśmy się, że należąc do Pana jesteśmy jak żołnierze w ciągłej duchowej walce. Podczas prezentacji na temat prześladowań chrześcijan przekonaliśmy się, że dziś w niektórych krajach wierzący giną w tej walce. Poruszone dzieci i nastolatki modliły się o chrześcijan, którzy cierpią z powodu wiary w Chrystusa.
Wiemy, że dzieci zostały dotknięte Bożym Słowem. Mówiły nam, że podczas zimowiska zbliżyły się do Boga, poznały Go lepiej, że chcą Mu ufać i wierzyć w Jego miłość i troskę, mimo różnych rodzinnych sytuacji. Dwóch chłopców wykonało własnoręcznie projekt Bożej zbroi i nie mogąc ubrać siebie, ubrali w nią…swojego małego misia! Przy tym bezbłędnie nauczyli się na pamięć całego fragmentu o zbroi z listu do Efezjan. Zresztą nie tylko oni. Aż 12 dzieci nauczyło się tego niełatwego fragmentu!
Modlimy się o nasze dzieci, aby wytrwały w postanowieniach powziętych na zimowisku. Pragniemy spotkać się wszyscy znowu w czerwcu na pozimowiskowym weekendzie.
(Agata Steinberg, MED)

Półkolonie zimowe w Zelowie
Dzięki Bożej łasce mogliśmy po raz 28. spotykać się z dziećmi w gościnnym Domu Zborowym Kościoła Ewangelicko –Reformowanego, by zachęcać je do podejmowania życiowych decyzji. (zdj. J. A. Jelinek)

Wakacyjne Kluby Biblijne - zima 2008

Ewangelia w Zelowie
„Piąty i ostatni dzień półkolonijny już się zakończył. Bawiliśmy się, śpiewaliśmy pieśni, słuchaliśmy lekcji biblijnych, historii misyjnych, uczyliśmy się wersetów na pamięć, a także oglądaliśmy występy klaunów. Jeszcze tylko dodam, że w poniedziałek mieliśmy 81 dzieci, we wtorek 98, w środę 102, w czwartek 100 i dziś także 100!”
Tak w swoim raporcie w ostatnim dniu napisała Ewa, która była w tym roku odpowiedzialna za przygotowanie i  prowadzenie zajęć z dziećmi podczas półkolonii w Zelowie. To były kolejne biblijne półkolonie od wielu lat wiernie organizowane przez zbór kościoła Ewangelicko – Reformowanego, cieszące się niesłabnącym zainteresowaniem miejscowych dzieci w wieku 4 – 12 lat. Tegoroczne odbywały się w dniach 11–15 lutego  pod hasłem „Równe szanse”. 
Podczas tych ferii pomagało nam w ciągu całego tygodnia aż 40 wolontariuszy. Codziennie spotykaliśmy się z nimi na modlitwę przed rozpoczęciem zajęć, a także zaraz po ich zakończeniu. Wielką radością był dla nas fakt, że w prowadzenie nauczania dzieci Słowa Bożego, a także konkursów, nauki wersetów, gier i zabaw, klauningu oraz zajęć plastycznych byli zaangażowani ci, którzy do niedawna jeszcze byli uczestnikami półkolonii!
Monika Stępień

Zima bez śniegu
Jak przeprowadzić zimowe igrzyska olimpijskie, jeżeli nie ma nawet centymetra śniegu? Jak dobrze się bawić w czasie ferii, a na dodatek nauczyć się czegoś nowego o Panu Bogu? Jest na to sposób! Wystarczy trochę wyobraźni, kilku ludzi do pomocy i oczywiście dzieci, które potrafią nawet z małych rzeczy się cieszyć. Po prostu można zorganizować Dni Dobrej Nowiny, wykorzystując np. program MED-u „Wielkie Igrzyska”. I to właśnie zrobiłam w czasie ferii zimowych.  Przez kilka dni dzieci z Golasowic spotykały się, aby  na podstawie historii z życia Eliasza nauczyć się, jak powinien zachowywać się zawodnik Bożej drużyny, kogo powinien słuchać i dlaczego. Poza tym dzieci mogły wziąć udział w zabawach, konkursach, zajęciach plastycznych, a przede wszystkim uczyć się, co w praktyce znaczą słowa z Listu do Koryntian 9,24: „Czy nie wiecie, że zawodnicy na stadionie wszyscy biegną, a tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli”.
Polecam, nawet na zimę bez śniegu!
Ewa Świerzy

Ewangelia na wsi
W naszej wsi od wielu już lat spotykamy się z dziećmi na tzw. Wakacyjnych Klubach Biblijnych latem i zimą. Czasem przychodzi taka myśl: „A może by sobie tym razem odpuścić?...” Dobrze, że wzajemnie możemy się mobilizować do działania, no bo z jakiej racji nie organizować, skoro Ewangelia może być zwiastowana, dzieci są i chcą przychodzić, jest odpowiednie miejsce i nikt nam w tym nie przeszkadza?
Tak więc mamy za sobą kolejny Zimowy Klub Biblijny. Z zimą nie miał on niestety nic wspólnego, bo zamiast śniegu było błoto, ale z Biblią owszem! Codziennie uczyliśmy się bowiem pożytecznych lekcji od starotestamentowego Józefa. Radością było przebywanie z tymi dziećmi w czasie tych 5 przedpołudni. Dołączyło do nas również kilku wyrośniętych gimnazjalistów (sami chłopcy!). Byli uważnymi słuchaczami, miłymi kolegami i można było liczyć na ich pomoc przy codziennym sprzątaniu po zajęciach (łącznie z zamiataniem sali!).
Wśród mieszkańców naszej wsi  utarła się już nawet ogólna nazwa dla tych spotkań. Mówią po prostu, że posyłają dzieci na „Dobrą Nowinę”. I mają rację!
Danuta Plinta, Danuta Pustówka
 

Wakacyjne spotkania dla dzieci – lato 2007…
w Zelowie
„Różne naczynia są na tym świecie, do czego służą na pewno wiecie, różne ich kształty, różne
tworzywa, ważne by dało się je używać”. Tymi słowami rozpoczynaliśmy spotkania dla dzieci
podczas Tygodnia Ewangelizacyjnego w Zelowie. Dołączyły do nas również dzieci z miasta. Poprzez cykl lekcji „Zaszczytne i pospolite” staraliśmy się zachęcić dzieci do chrześcijańskich postaw w codziennym życiu. Niektóre z dzieci uczestniczyły w zajęciach dodatkowych - w warsztatach ze skeczbordu, klauningu i lalkarskich. I choć na początku pomagać miało 7 wolontariuszy, to pod koniec tygodnia okazało się, że wielu innych dołączyło do naszej grupy. Jestem wdzięczna Bogu za każdą z tych osób, które oddały się Bogu do Jego dyspozycji jako „naczynia” .
w Ozorkowie
„Stworzeni by wielbić”- tak zatytułowaliśmy cykl spotkań, które w tym roku odbywały się na
terenie Miejskiego Ośrodka Kultury w Ozorkowie. Do grupy wolontariuszy tegorocznej edycji Wakacyjnego Klubu Biblijnego dołączyło kilka nowych osób ze Skierniewic, Zelowa i Zduńskiej Woli. Z oddaniem i wiernością służyły one obecnym dzieciom, wzbogacając spotkania swoimi świeżymi pomysłami.
Poprzez wakacyjne lekcje pragnęliśmy pokazać młodym uczestnikom, że Bóg cudownie nas
stworzył i że możemy Go wielbić całym ciałem. Prawdy wypływające ze Słowa Bożego przeplatane były nauką wersetów, pieśniami, zabawami, konkursami oraz przerwami na herbatkę. Na zakończenie spotkań dzieci otrzymały ufundowane przez sponsorów wyprawki do szkoły i drobne upominki, jako wyróżnienia za różne osiągnięcia.
w Studzionce i Golasowicach
Czytając relacje z obozów chrześcijańskich pewnie żałujesz, że nie możesz jeździć na nie jako wychowawca. Mam dobrą wiadomość - są także Wakacyjne Kluby Biblijne! Nie musisz nigdzie wyjeżdżać, ani poświęcać całego dnia na to, żeby być z dziećmi i opowiadać im o Bogu. Wystarczy kilka godzin dziennie, aby dać dzieciom to, czego potrzebują. Coraz bardziej przekonuję się, że Wakacyjne Kluby Biblijne są ważne, bo mogą w nich uczestniczyć dzieci, których nie stać na to, aby gdzieś wyjechać, oraz te, które nudzą się w domu, bo właśnie wróciły z wakacji. W Studzionce tym razem zabrakło pomocników z zagranicy, którzy dotąd byli dodatkową atrakcją dla dzieciaków. Ale dzięki naszym wiernym współpracownikom wszystko odbyło się tak, jak powinno. Zajęcia prowadziliśmy w 3 grupach wiekowych i uczestniczyło w nich ok. 50 dzieci i nastolatków.
Drugi WKB odbył się w Golasowicach przy parafii ewangelickiej. Przez kilka ostatnich lat nie było tam takich spotkań. Spróbowaliśmy je reaktywować i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Każdego dnia dzieci mogły słuchać lekcji z cyklu: „Niech mówią zwierzęta”, poznawać wersety biblijne, pieśni, brać udział w konkursach biblijnych, grach, zabawach sportowych i rozwijać swoje zdolności plastyczne. Dzieci były grzeczne i chętnie robiły to, co im się proponowało. Z radością uczyły się wersetów biblijnych, a konkurs wykazał, że niektóre nauczyły się ich wręcz „śpiewająco”. Mam nadzieję, że z zastosowaniem ich w życiu będzie równie dobrze. Kolejną rzeczą, z której bardzo się cieszę jest to, że pomagały nam 3 nowe, młode osoby, które wyraziły chęć zaangażowania się w szkółki niedzielne.
Tak, Wakacyjne Kluby Biblijne przynoszą radość i błogosławieństwo nie tylko dzieciom, ale i prowadzącym. Dlatego zbierz przyjaciół i zorganizujcie WKB. Najbliższa okazja już niedługo - za jakieś 4 miesiące zaczynają się zimowe ferie.
Ewa Świerzy

Wakacyjne Kluby Biblijne - zima 2007

Ustroń i Malinka
Na razie nic nie zrobiłem, ale mam zamiar zrobić – wyznał zażenowany 11-latek. Jego szczera wypowiedź pokazuje, jak bardzo dzieci i nastolatki potrzebują zachęty i pobudzenia do praktycznego stosowania prawd biblijnych w życiu. To było na zimowisku. Takie zimowiska czy półkolonie organizowane w kościołach/zborach to wspaniały sposób na budowanie więzi między nastolatkami, a zarazem zakładanie fundamentu pod przyszłość wspólnoty.
W czasie ferii mogliśmy mieć wkład w takie właśnie „budowanie” w zborze kościoła ewangelickiego w Wiśle-Malince i kościoła zielonoświątkowego w Ustroniu. W sumie usłużyliśmy ponad 100 dzieciom i nastolatkom. Ogromną zachętą dla nas samych była postawa wolontariuszy z obu zborów. Inwestowali swój wolny czas w przyszłość tych młodych z wielkim oddaniem i zapałem.
Nasze biblijne nauczanie było praktycznie „na dokładkę” do ich zaangażowania, ale cieszymy się, że Bóg się tym posłużył, bo wiemy, że pod koniec zimowiska w Ustroniu czterech nastolatków oddało swoje życie Panu Jezusowi! Módlmy się o tę czwórkę, by wzrastali w poznaniu Pana i o pozostałe dzieci i nastolatki, by wykorzystały posiane Słowo dla Bożej chwały.
Nela i Zbyszek Kłapa

Dzieci ulicy
W tym roku po raz pierwszy zostałam zaproszona przez Kościół Ewangelicko-Augsburski w Zgierzu do pomocy w prowadzeniu Zimowych Spotkań dla Dzieci, które odbywały się podczas ferii. Był to szczególny czas darowany nam przez Pana, bo i do szczególnych dzieci był skierowany. Uczestnikami naszych spotkań było 25 dzieci, które właściwie można by nazwać dziećmi ulicy.
Od dwóch lat dzieci te mają jednak możliwość przychodzenia do klubu zorganizowanego i prowadzonego przez młodzież z tego kościoła, która otacza je wielką miłością, jakiej nie doświadczają w swoich domach. Niektóre z tych dzieci nie umieją czytać ani pisać. Dlatego bardzo często, aby usłyszeć coś o Panu Jezusie specjalnie odwiedzają swoich opiekunów z klubu w domach, gdzie wspólnie czytają i rozważają Boże Słowo, a niejednokrotnie uczone są podstaw czytania i pisania, ponieważ jest to jedna z barier, która uniemożliwia im samodzielne „karmienie się” Słowem Bożym.
Módl się o te dzieci. One bardzo tego potrzebują.
Monika Stępień

Zelów
Kolejne półkolonie w Zelowie odbyły się od 5 do 9 lutego i zgromadzały ok. 100 dzieci każdego dnia.
Poprzez lekcje biblijne z cyklu „Stworzeni, by wielbić” pragnęliśmy wskazać dzieciom na fakt, że Bóg cudownie nas stworzył i pragnie naszych oczu i uszu, pragnie naszych serc i naszych ust, a także naszych rąk i nóg. Jedną z bardzo cennych lekcji jest też ta, że Pan Jezus poświęcił swoje ciało dla naszego zbawienia, abyśmy mogli kiedyś, uratowani od kary za grzechy, być w wieczności razem z Nim. Abyśmy mogli cieszyć się nowym, doskonałym ciałem i bezgrzesznym sercem.
Prawdy wypływające z lekcji przeplatane były nauką wersetów, pieśniami, grami i zabawami oraz przerwami na herbatę.
Moim pragnieniem jest oddanie chwały Bogu, który wlał w nasze serca miłość do tych, którzy giną. Poprzez to świadectwo pragnę też zachęcić wszystkich do modlitwy o pracowników wśród dzieci, ponieważ oni narażeni bywają niejednokrotnie na doświadczenia wiary, tak jak to miało miejsce w Zelowie.
Dwóch naszych pomocników – rodzeństwo Mateusz i Paulina – za wierną służbę Bogu zostali wyrzuceni z domu. Osoba, która ich wzięła do siebie tak pisze w liście: „Decyzja ich ojca stała się ostateczna i nieodwołalna. Przyjęliśmy ich do siebie, bo pamiętamy o tym, że i do nas została kiedyś wyciągnięta pomocna dłoń i nie chcieliśmy, żeby ci młodzi ludzie byli skazani na tułaczkę. Chcemy, aby Paulina miała warunki do nauki, tym bardziej, że zdaje w tym roku maturę, więc uczą się razem z Moniką. Mateusz wyjechał do Karola i pracuje z nim w Irlandii. Jak na razie ich stan psychiczny troszkę się poprawił, myślę że odetchnęli nieco i uspokoili się…”
Módl się, proszę, o Boże prowadzenie i błogosławieństwo dla nich.
Monika Stępień

Wakacyjne Kluby Biblijne - lato 2006

Będziecie mi świadkami…
W Dziejach Apostolskich, w 1. rozdziale, w wierszu 8b czytamy: „...Będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”. Słowo to wyraźnie wskazuje, że w pierwszej kolejności mamy być świadkami w swoim miejscu zamieszkania. Dla mnie Jerozolimą jest Cieszyn, zaś moją modlitwą jest, aby jego mieszkańcy mieli okazję usłyszeć Dobrą Nowinę i przyjąć ją.
Jedna z takich możliwości nadarzyła się w sierpniu, kiedy to grupa osób z cieszyńskiego Kościoła Wolnych Chrześcijan zorganizowała tygodniową ewangelizację. Tydzień ten obejmował pracę z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Do współpracy została zaproszona grupa wolontariuszy ze Szkocji, z Irlandii i ja.
Codziennie, o godz. 10.00 spotykaliśmy się z dziećmi na dwóch osiedlach w ramach tzw. Klubu Pięciu Dni. Grupa, w której byłam rozpoczynała spotkania wspólnym śpiewem lub grami i zabawami. Potem wszyscy siadaliśmy w namiocie, gdzie dzieci mogły słuchać historii biblijnych z jasno przedstawianą Ewangelią oraz zaproszeniem do powierzania swojego życia Panu Jezusowi. Z niesamowitą uwagą słuchały przekazywanych im treści biblijnych, chętnie uczyły się na pamięć wersetów biblijnych i z niecierpliwością czekały na konkursy, w których za odpowiednią wiedzę mogły zdobyć nagrody. Czas spotkań kończył się zabawami. Dziewczynki brały udział w zabawach organizowanych przez grupę polsko–irlandzką, natomiast chłopcy z pasją oddawali się rozgrywkom piłki nożnej, które organizował dla nich Tim z Irlandii. W ostatnim dniu Tim wręczył uroczyście medale wszystkim chłopcom, którzy brali udział w rozgrywkach. Jednak zanim to zrobił, podzielił się z nimi krótkim poselstwem na temat lepszego i bardziej wartościowego odznaczenia, które czeka w Niebie na tych, którzy zaprosili Pana Jezusa do swojego życia. Później dowiedziałam się, że Tim w swoim miejscu zamieszkania organizuje raz w tygodniu mecze dla chłopców ze swojego sąsiedztwa. Po każdym z nich dzieli się krótkim poselstwem. Myślę, że jest to dobry pomysł, aby powielić go w naszym kraju.
W poniedziałek po południu spotkaliśmy się z mieszkańcami Domu Rencistów, a także udaliśmy się z poselstwem Ewangelii do ośrodka dla bezdomnych. Przez następne trzy dni organizowane były ewangelizacje dla dorosłych pod hasłem „Czy człowiek XXI wieku może nawiązać prawdziwą relację z Bogiem?”.
Wieczory były zarezerwowane dla młodzieży, której również został zaproponowany ciekawy program, np.: wieczór szkocko–irlandzki, przekazywanie poselstwa Ewangelii poprzez pantomimę, a w ostatnim dniu można było wysłuchać świadectw młodych ludzi, którzy poprzez nawiązanie bliskiej relacji z Panem Jezusem zostali wyrwani z różnych uzależnień lub po prostu z religijnego legalizmu.
Naprawdę warto było tam być i posłuchać. Niestety niewielu dorosłych skorzystało ze wszystkich możliwości. Dopisały jedynie dzieci, które chętnie przychodziły na spotkania.
Osobiście jestem Bogu bardzo wdzięczna za cały ten tydzień. Za dzieci, za nowe osoby, które poznałam, za wszystkich pracowników, z którymi świetnie się współpracowało. Wierzę, że tydzień ten był początkiem wielkich rzeczy, które będą działy się w moim mieście i może początkiem przebudzenia, o które modlę się od lat.
Lidia Króliczek

Dobra Nowina w Studzionce
Czy ktoś kiedyś widział obóz dla 6 osób? Bo ja tak. I nawet brałam w nim udział! To był eksperyment, ale się udał. Praca z mniejszą grupą jest o wiele bardziej efektywna, a i dotarcie do każdej osoby indywidualnie jest prostsze.
Co roku dzieci, które regularnie przychodzą na spotkania Klubów Biblijnych, w czasie wakacji, w nagrodę wyjeżdżają na obozy. Niestety, jeżeli chodzi o grupę nastolatków nie było nas na to stać. Postanowiliśmy więc zorganizować dla nich coś na miejscu. W czasie, gdy odbywał się w Studzionce Tydzień Dobrej Nowiny, część grupy nastolatków była tam na stałe. Razem przygotowywaliśmy posiłki, sprzątaliśmy, bawiliśmy się, śpiewaliśmy, modliliśmy się i słuchaliśmy Słowa Bożego. Rano rozmawialiśmy o Bożej Zbroi. Wszystkie wiadomości, które młodzież zdobyła w ciągu tych spotkań musiała zastosować w czasie podchodów, które zorganizowaliśmy w ostatnim dniu. Zadania, które mieli do wykonania ściśle wiązały się z omawianymi przez nas tematami. Oprócz super zabawy, mogli więc myśleć nad swoim życiem, a także dokonywać różnych wyborów. Pomimo, że pogoda w tym dniu nie dopisała, po zakończonej grze wszyscy mieli ochotę na więcej.
W wolnym czasie jeździliśmy na koniach, a także chodziliśmy na basen. Dzięki temu, że było z nami trzech Amerykanów, nasze wspólne zajęcia były bardziej urozmaicone. Polacy mieli okazję podszkolić się z języka angielskiego oraz lepiej poznać kulturę amerykańską, a Amerykanie naszą. Obóz ten był też okazją do tego, by zaangażować nastolatki do pomocy w popołudniowych spotkaniach dla dzieci.
Cieszę się, że to, co kiedyś było tylko w moich marzeniach, teraz stało się możliwe. Jestem bardzo wdzięczna za wszystkie osoby, które w jakikolwiek sposób nam pomagały. Wierzę, że sam Pan Bóg im to wynagrodzi.
Popołudniami odbywał się Tydzień Dobrej Nowiny. Spotkania prowadzone były w trzech grupach wiekowych: przedszkolnej, szkolnej i dla nastolatków. Średnio każdego dnia mieliśmy ok. 50 uczestników. Tym razem nie było do pomocy grupy „Cruzoe” z Wielkiej Brytanii, ale jak już wcześniej wspominałam były trzy osoby ze Stanów Zjednoczonych, które okazały się dla nas wielką zachętą i pomocą.
Wiele osób mogło usłyszeć Słowo Boże. Niektórzy po raz pierwszy brali udział w tych spotkaniach.
Zachęcam do dziękowania Panu Bogu za to wszystko, za każde błogosławieństwo, którego mogliśmy doświadczyć. Prośmy również o wszystkich, którzy przychodzili na spotkania, o to, by Słowo Boże wydało owoc w ich życiu.
Ewa Świerzy

Budujmy razem
Pod takim hasłem od 21 do 26 sierpnia br. odbywały się spotkania dla dzieci w Ozorkowie, podczas których mieliśmy okazję w oparciu o Księgę Nehemiasza zaprezentować dzieciom mnóstwo pouczeń o tym, jak wykonywać Boże dzieło w Boży sposób i dla Bożej chwały.
Cokolwiek bowiem przedtem napisano, dla naszego pouczenia napisano, abyśmy przez cierpliwość i przez pociechę z Pism nadzieję mieli ( Rzymian 15,4).
Wierzę, że Bóg ma plan i pracę do wykonania dla każdego wierzącego. Dlatego wspólnie z innymi modliliśmy się, aby poprzez te lekcje dzieci mogły wypełniać doskonałą wolę Bożą dla swojego życia w kwestii zbawienia, uświęcenia i służby. Natomiast my sami również staraliśmy się nie przegapić okazji, by zrobić „remont” we własnych sercach.
W tym roku do grupy wolontariuszy dołączyło kilka nowych, młodych osób, które z oddaniem i wiernością służą dzieciom oraz ubogacają spotkania swoimi świeżymi pomysłami. Jestem wdzięczna Bogu za Karolinę, Kasię, Agnieszkę z Ozorkowa, Ewcię z Knurowa, Monikę z Rawy Maz., Monikę i Olę z Kutna, które poświęciły tydzień swoich wakacji na prowadzenie zajęć dla dzieci w naszym mieście. W ciągu tego tygodnia przez spotkania przewinęło się 47 uczestników.
Myślę, że to był szczególny czas zasiewu. Oprócz lekcji biblijnych i historii misyjnej mieliśmy warsztaty z pantomimy, z których korzystało 9 uczestników. Dzieci te na zakończenie spotkań zaprezentowały scenkę.
Oprócz tego stałymi punktami programu były gry, zabawy, zajęcia plastyczne, konkursy, nauka wersetów, a także występy Grupy Remontowej. Za każdym razem grupa ta krótko przybliżała nam temat każdej lekcji, zapoznając dzieci z tym, co to jest ekspertyza, plan i kosztorys prac remontowych, a także jak ważna jest akceptacja instytucji nadrzędnych, aby zbudować dom. Dzieci dowiedziały się także o kolejności wykonywanych prac na budowie oraz o tym, jak ważne są prace wykończeniowe.
W ostatnim dniu miała miejsce uroczystość „odbioru domu” przez najważniejszego kierownika budowy, czyli naszego Boga.
Na zakończenie spotkań wszystkie dzieci otrzymały „wyprawki do szkoły” oraz drobne upominki ufundowane przez sponsorów w nagrodę za różne osiągnięcia. Zostały także zaproszone do Krytej Pływalni Miejskiej przez burmistrza Miasta Ozorkowa.
Monika Stępień

Półkolonie w Bielsku-Białej
„Dobrotliwa ręka mojego Boga była nade mną” – te słowa wypowiedział Nehemiasz pełen wdzięczności dla Boga za możliwość odbudowania zniszczonych murów Jerozolimy. Dobrotliwa ręka naszego Boga była i nad nami, gdy każdego dnia chodziliśmy na wycieczki, bawiliśmy się i przedstawialiśmy dzieciom historię życia Nehemiasza. Dobrotliwa ręka naszego Boga ochraniała nas wszystkich – ponad 30 dzieci, w ponad 30-stopniowym upale przez cały tydzień. Chwała Mu za to!
Na pytanie: Czego dobrego nauczyłeś się na półkoloniach?, 13-letni Tomek odpowiedział: Nauczyłem się historii o Nehemiaszu i paru przykazań Bożych, które można wykorzystać w życiu. Na przykład tego, żeby umieć powiedzieć NIE, to jest tak zwana asertywność, umieć powiedzieć NIE złym rzeczom. Myślę, że będę musiał wykorzystać to w szkole i na ulicy.
Oby Tomek przypomniał sobie te prawdy, gdy pójdzie do pierwszej klasy gimnazjum i oby pragnął tam podobać się Bogu.
Ania była jedną z wychowawczyń. Spisałam jej przemyślenia, którymi podzieliła się na zakończenie zajęć: Było fajnie, chociaż wszystkim we znaki dawało się słońce. Naszym celem było to, aby dzieci bliżej poznały Boże Słowo i życie Nehemiasza, aby dobrze i bezpiecznie się bawiły. Zrealizowaliśmy ten cel i było na tyle ciekawie, że dzieci wolały wybrać półkolonie aniżeli granie na komputerze czy oglądanie telewizji. Chciały tutaj przychodzić. Nawoływaliśmy do tego, aby ci, którzy jeszcze nie uwierzyli w Pana Jezusa, uczynili to. Była szansa na to, aby przyjść i powiedzieć, że chce się zmienić swoje życie i postępować inaczej. Myślę, że zasialiśmy ziarna, a teraz musimy czekać na plony. Może niekoniecznie my je zbierzemy, tylko nasi następcy, ale najważniejsze, że ziarno Bożego Słowa zostało zasiane.
Jednym z naszych pomocników była 18-letnia Kasia. Kasia pierwszy raz pracowała z dziećmi i robiła to wspaniale. Czy chciałaby kiedyś służyć Bogu wśród dzieci? Spodobało mi się – powiedziała. – Do tej pory myślałam, że dzieci są okropne. Teraz myślę, że praca z dziećmi jest bardzo fajna. Bardzo ważne jest to, aby mówić dzieciom o Jezusie i bardzo mi się to spodobało. Nie myślałam, że może być tak wspaniale.
Jestem wdzięczna wszystkim, którzy pomogli w organizacji półkolonii! Wychowawcom, którzy poświęcili swój wolny czas (było nas razem pięć osób i mieliśmy czterech pomocników). Paniom, które przygotowywały dla nas pyszne obiady. Rodzicom, którzy pomagali w kuchni. Pastorowi i jego żonie za wszelkie poświęcenia. A przede wszystkim dziękuję Dobremu Bogu za to, że pozwolił nam zorganizować półkolonie, przyprowadził dzieci i że „Jego dobrotliwa ręka była nad nami”.
Agata Steinberg

Wakacyjne Kluby Biblijne - zima 2006

Ferie, ferie i po feriach…
Wszystkie dzieci i nastolatki czekają z niecierpliwością na tych kilka wolnych od nauki dni. W tym czasie każdy może wybierać, co chce robić, w końcu nie trzeba iść do szkoły!!! Można ten czas wykorzystać dobrze lub źle.
Mam nadzieję, że nikt, kto był na spotkaniach Zimowego Klubu Biblijnego w Studzionce nie powie, że źle wybrał.
W ostatnich dniach ferii mieliśmy okazję spędzić trochę więcej czasu z naszymi podopiecznymi. W piątek zorganizowaliśmy dla wszystkich stałych uczestników wyjazd do Wisły Czarnego. Była to wspaniała, pełna wrażeń wycieczka. Oprócz białego szaleństwa, zjeżdżania z górki na czymkolwiek, wszyscy wzięliśmy udział w kuligu oraz w pieczeniu kiełbasek. Niektóre dzieci wprost promieniały radością wchodząc w metrowe zaspy, zdobywając kolejną górkę. W mojej głowie pojawiało się ciągle jedno retoryczne pytanie: Skąd w nich tyle energii i tyle zapału?
W następnych dwóch dniach spotkania odbywały się już w budynku Fundacji „Agape”. Dzieci uczyły się o atrybutach Pana Boga, a nastolatki rozmawiały na temat tego, jak żyć, na co dzień z Panem Bogiem. A co poza tym? To już pozostanie naszą tajemnicą. Niech żałują wszyscy, których tam nie było. A zdjęcia zobacz w Galerii....
Ewa Świerzy

Najlepszy Przyjaciel
Wymień cechy przyjaciela… Takie było pierwsze zadanie dla grupy dzieci z Lesznej, które przyszły na zajęcia Wakacyjnego Klubu Biblijnego (6 do10 lutego).
A więc jaki jest przyjaciel? Wierny, dotrzymuje słowa, można na nim polegać, pomaga, zachęca… To, co wymieniły dzieci, obrazowało idealnego przyjaciela, którego trzeba by chyba ze świecą szukać wśród ludzi. Trudno być przyjacielem, gdy osoba, którą kochasz, na której ci zależy, ignoruje cię, robi rzeczy, o których wie, że ich nie lubisz, obiecuje coś, a potem robi całkiem co innego. Aby przyjaźń była pełna, potrzeba zaangażowania dwóch stron – wtedy życie staje się piękniejsze.
O ileż może być piękniejsze, gdy naszym Przyjacielem staje się Mocny Bóg, który kocha nas bezwarunkowo.
W ciągu tych 5 dni dzieci miały okazję poznawać największego Przyjaciela i były zachęcane do tego, aby Mu zaufać we wszystkim, bo robiąc to, mogą mieć przebaczone grzechy, nie muszą bać się przyszłości, mogą wiedzieć, że kiedy zawiodą, Bóg nigdy ich nie zawiedzie i pomoże im wrócić na właściwą drogę.
Na spotkaniach mieliśmy w tym roku grupę 20-25 dzieci i nastolatków w wieku od 5 do16 lat. Radością było mówić do nich, bo słuchali z wielkim zainteresowaniem i pilnie pracowali z Biblią, wypełniając arkusze z zadaniami.
Przedszkolaki zaś w ostatnim dniu z radością przedstawiły to, czego się nauczyły na swoich zajęciach.
Módl się o to, aby Boże Słowo było zawsze na ich ustach, aby rozważali je w dzień i w nocy, aby ściśle spełniali wszystko, co w nim jest napisane, bo tylko wtedy powiedzie im się i okaże się ich roztropność (wg Ks. Jozuego 1:8 BT).
Uzupełnieniem spotkań była prawdziwa historia z życia Todda Beammera – człowieka, który jako przyjaciel Boga 11 września 2001r. przeciwstawił się złu i będąc pasażerem samolotu porwanego przez terrorystów zapobiegł jego rozbiciu się o gmach Białego Domu w Waszyngtonie. Zginął wraz ze wszystkimi pasażerami, ale uratował wielu innych.
Będąc przyjaciółmi Boga możemy wiele zrobić. Czasami są to rzeczy, które wszyscy mogą zobaczyć, a czasem coś, czego nikt nie zauważy. Możesz jednak uratować chociaż jedną osobę – dziecko lub dorosłego – od wiecznej śmierci, a to właśnie jest zadanie, które Bóg ma dla każdego swojego przyjaciela. Zobacz zdjęcia w galerii...
Danuta Plinta

Ferie w Zelowie
„Owocem zaś Ducha jest: miłość,
radość, pokój i cierpliwość,
uprzejmość ,dobroć, wierność,
łagodność, wstrzemięźliwość”.
Od śpiewania powyższych słów z Listu Ap. Pawła do Galacjan 5;22-23 rozpoczynaliśmy codziennie nasze spotkania z dziećmi podczas tegorocznych zimowych półkolonii w Zelowie. Spotkania (16 do 20 stycznia 2006) zorganizowała po raz kolejny miejscowa Parafia Ewangelicko-Reformowana, a mnie zaprosiła do poprowadzenia zajęć z dziećmi.
Wspólnie z dziećmi z zelowskich szkół podstawowych i najstarszych grup przedszkolnych, których razem było ponad sto, mówiliśmy o Panu Bogu, który jest jak Ogrodnik. Dzieci miały szansę dowiedzenia się, że ogrodnik to ktoś, kto sadzi rośliny i troszczy się o nie. Najpierw ogrodnik wybiera najlepsze miejsce. Następnie usuwa z niego kamienie. Przy pomocy ciężkich narzędzi przekopuje i grabi ziemię, dopóki nie stanie się gotowa do uprawy. Aby zwierzęta nie niszczyły roślin, stawia ogrodzenie. Następnie sadzi nasiona. Każdego dnia okopuje grządki, wyrywa chwasty i daje roślinkom pić. Aby wzmocnić winorośl, odcina martwe gałęzie. Sprawia mu radość, gdy widzi, że wszystko w ogrodzie rośnie. Pewnego dnia zaprosi swoich przyjaciół, aby razem z nim skosztowali wspaniałych owoców z jego ogrodu. Podobnie jest z Panem Bogiem, który jako Ogrodnik chce rozwijać w wierzących te dobre owoce z Gal. 5:22-23, o których śpiewaliśmy.
Nad dziećmi podczas tych spotkań czuwali „sadownicy”, czyli ok. 30 wolontariuszy z całej Polski. Niektórzy z nich poświęcali na pracę niemal całe dnie...Widać było w nich owoce Ducha, które Bóg rozwijał w nich przez lata.
Dzieci miały okazję uczestniczenia w różnych grach, konkursach, zabawach. Codziennie oglądały scenki przygotowane przez młodzież, które poprzedzały lekcje biblijne i lekcję misyjną, a także uczyły się wersetów na pamięć.
Dziękuj Bogu za to, że pomimo przeszkód, na które napotykałam na swojej drodze mogłam służyć Mu w tym miejscu.
Jeżeli chcesz zobaczyć to wszystko na zdjęciach i dowiedzieć się więcej na temat planowanych latem spotkań, zapraszam na stronę www.zelandia.pl
Monika Stępień

Wakacyjny Klub Biblijny w Ozorkowie
Jestem Bogu wdzięczna za okres przedświąteczny oraz ferie świąteczne i możliwość dzielenia się w tym czasie Dobrą Nowiną o Jezusie Chrystusie, naszym Zbawicielu.
Szczególną okazją ku temu były specjalne świąteczne spotkania dla dzieci, a także Wakacyjny Klub Biblijny, który odbywał się w dniach od 27 do 31 grudnia 2005 r. Patrząc wstecz, chcę dziękować Bogu za obfite błogosławieństwo, jakie zesłał na nas podczas trwania zajęć oraz za możliwość zachęcania dzieci do czytania Biblii – poprzez naukę wersetów, pieśni, słuchanie lekcji biblijnych i misyjnych. Wszystkie dzieci bardzo poważnie podchodziły do zajęć, okazywały nam wdzięczność i szczerze reagowały na usłyszane poselstwo. Do pomocy w spotkaniach przyjechali wolontariusze z Kutna, Płocka, Zduńskiej Woli i z Ozorkowa. Zdjęcia w galerii...
Monika Stępień

Nowy Klub
Z radością informujemy, że 16 lutego 2006 rozpoczęliśmy Klub Biblijny w Rodzinnym Pogotowiu Opiekuńczym. W Pogotowiu tym od lipca ubiegłego roku przebywa czwórka dzieci z naszego Klubu „Wyspa Radości”, o czym pisaliśmy wcześniej. Szukaliśmy sposobu na to, by praca z tymi dziećmi mogła być kontynuowana i Pan Bóg po kilku próbach „otworzył drzwi”. Dzięki temu nie tylko Grześ, Rafał, Sonia i Asia mogą brać udział w zajęciach Klubu, ale także pozostałe dzieci przebywające w tym domu. Na pierwszym spotkaniu miałyśmy w sumie trzynaścioro chętnych słuchaczy w wieku od pięciu do piętnastu lat!
Módl się, aby kolejne spotkania (co drugi czwartek) mogły odbywać się bez przeszkód, a Boże Słowo padało na przygotowaną przez Ducha Świętego dobrą glebę i wydało owoc we właściwym czasie.
Danuta Plinta, Danuta Pustówka

Nowa świetlica
W ostatniej „Poczcie z MED-u” wspominałam o tym, że chcę otworzyć w Studzionce klub – świetlicę dla miejscowych dzieci. A teraz mam dobrą wiadomość! Świetlica działa już od stycznia. Spotykamy się w środy i w piątki. Oprócz typowych zajęć świetlicowych w środy dzieci mogą słuchać lekcji biblijnych, poznawać Słowo Boże, a w piątki dzięki konkursom mogą powtórzyć sobie wszystko, czego się wcześniej nauczyły. Grono stałych uczestników nie jest zbyt liczne (zazwyczaj na spotkaniach tych jest ok. 9 osób), ale bardzo wymagające. Wymagają wyjątkowej podzielności mojej uwagi. Troje dzieci nie chodzi jeszcze do szkoły, ale przychodzą ze swoim starszym rodzeństwem, chłopaków kolei dwóch chłopaków z 3 klasy jest bardzo nadpobudliwych. Jest się, o co modlić. Potrzebuję bardzo Bożej ochrony dla tych dzieciaków oraz Jego wsparcia i mądrości, aby wiedzieć jak z nimi postępować i jak utrzymać dyscyplinę.
Ewa Świerzy
P.S. Możesz również modlić się w dalszym ciągu o grupę nastolatków ze Studzionki i Mizerowa, o to, aby Pan Bóg zmienił ich życie i zachęcił ich opiekunów do dalszej pracy z nimi.

 


Poczta z MED-u


Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach, wydarzeniach, oraz proźby modlitewne MED-u, podaj swój E-mail.